Ostatnie uaktualnienia - komunikaty
Uwaga
, nie chcąc nadal rozwijać KABARETU, zostawiamy tutaj nowe informacje, napisane w stylu felietonowym (może kiedyś będę miał czas, to będą materiały do następnej części kabaretu ?) : 
"Debilizacja czy rozwój"
, oraz następny: Debilizacja prawa, czy tylko gospodarczego i czy tylko polskiego?
a w przygotowaniu - to trochę potrwa  - to już będzie mój ostatni "felieton", ale długi - szkoda gadać częściowo:-))) - "Debilizacja internetu"


22.02.2012 - Firma XL v 8.121,  Ryczałt XL v 8.121 -    nowe wersje, jak w innych modułach Systemu XL, nowa opcja pracy w ustawieniach pracy: dodana została opcja wyłączenie „bajerów” startu i zamykania programu.

Powrót 


21.02.2012 FRO PRO XL v 8.121, BANK XL v 8.120  – nowe wersje, jak w innych modułach Systemu XL, nowa opcja pracy w ustawieniach pracy: dodana została opcja wyłączenie „bajerów” startu i zamykania programu.

Powrót 


15.02.2012 - Pojazdy XL v 8.120 – nowa wersja, to przede wszystkim nowa opcja pracy, w ustawieniach pracy: dodana została opcja wyłączenie „bajerów” startu i zamykania programu.

Powrót 


14.02.2012 – UMOWY XL v 8.120 – nowa wersja, to przede wszystkim uaktualnienie do nowego wzoru deklaracji PIT-11 (wersja 19). Przy okazji nowa opcja pracy, w ustawieniach: dodana została opcja wyłączenie „bajerów” startu i zamykania programu. Ponadto, ze względu na "likwidację ???" NIP dla osób fizycznych - zmiany w obsłudze kartoteki zleceniobiorców - wyjaśnienia w pomocy kontekstowej programu.

Powrót 


10.02.2012 – Kadry i Płace v 8.120 – nowa wersja, to przede wszystkim uaktualnienie do nowego wzoru deklaracji PIT-11 (wersja 19). Przy okazji nowa opcja pracy, w ustawieniach: dodana została opcja wyłączenie „bajerów” startu i zamykania programu. Ta opcja zostanie dodana do wszystkich modułów Systemu XL.

Powrót 


04.01.2012 - Firma XL v 8.120,  Ryczałt XL v 8.120 oraz FRO PRO v 8.120 – konieczna aktualizacja programów, w celu dostosowania pracy do roku 2012 i następnych lat, z zastosowaniem nowych stawek VAT obowiązujących od 2011 roku. Zalecamy, po aktualizacji, użycie funkcji pomocniczej :  Kontrola – aktualizacja danych.

Powrót 



02.11.2010 - nowa seria Systemu XL w wersji 8.xxx - zalecamy aktualizację. Nowości w nowej serii 8.xxx wszystkich modułów Systemu XL dotyczą poprawienia komfortu pracy Użytkownikom. Związane są z nowymi możliwościami, które dają nowe wersje programu EXCEL i mniej więcej już pracują stabilnie.
Te nowości związane są z nowymi możliwościami ustawień pracy okien dialogowych programu (kolor i wielkość okien). Jednocześnie wprowadzone są nowe kolory - wg nas - bardziej przejrzyste tabel informacji programów.

UWAGA - przykro nam, ale zapowiadamy, że w ciągu najbliższych kilku miesięcy zrezygnujemy z testowania nowych wersji modułów Systemu XL na systemie operacyjnym Windows 98. Po prostu brak nam czasu.

Nowe wersje są już testowane na Windows 7 i EXCELU 2010.

Informujemy, że w najbliższym czasie, zaczniemy pracę nad przygotowaniem nowych wersji modułów Systemu XL - dostosowania ich do planowanych zmian w stawkach VAT.

Powrót



Debilizacja czy rozwój?

Kadry i Płace XL dla firmy zatrudniającej 80 tys. pracowników, debilizacja czy rozwój, oto hamletowskie moje pytanie w maju 2007 roku.

Oczywiście, program Kadry i Płace XL, jako część Systemu XL w powyższym kierunku nie będzie rozwijany. Faktem jednak jest to, że nowa wersja EXCELA 2007, poza “nowym ekscytującym wyglądem” może obsłużyć ponad 1 milion wierszy w arkuszu. Czyli, przy moim założeniu projektowym, aby w jednym pliku (łatwość archiwizacji) zmieścić wszystkie dane czasu pracy i płac firmy z jednego roku, łatwo wyliczyć wspomniane wyżej 80 tys. W dodatku, nietrudno sobie wyobrazić, że chłopcy z Microsoftu, w kolejnej wersji Office dołożą jeden bajt do “indeksacji” wierszy, a wówczas Excel będzie mógł obsłużyć ich ponad 250 milionów, czyli teoretycznie program Płatnik ZUS można by było oprzeć na Excelu - debilizm to, czy rozwój ?

Powyższe informacje związane są z faktem, że z początkiem tego roku Microsoft wydał Windows Vista i Office 2007. Okazuje się, że nowy Excel nie obsługuje plików dodatków (XLA) ze starszych wersji. To nas zmusza do podjęcia dawno odkładanej decyzji. Jak zapowiadamy w komunikacie z dn. 06.04.2007, od 2008 roku System XL nie będzie mógł pracować na wersjach Excela poniżej wersji 97.

No cóż, zabraliśmy się do pracy, a przed nami jest jej dużo - wystarczy spojrzeć na statystykę Systemu XL. Okazuje się, że więcej, niż się spodziewaliśmy. Najkrócej wyjaśniając: System XL dotychczas pracował na wszystkich wersjach Excela od wersji 95 do 2003. Cały kod programu był oparty na języku VBA z wersji 95 (bo tylko wówczas mógł pracować na tej wersji). Poświęciliśmy setki godzin pracy na ominięcie wszelkich błędów w tej wersji VBA i na dostosowanie kodu programu do kolejnych wersji Excela. Jak widać - z sukcesem, ale tylko ja wiem, ile razy musiałem przepraszać użytkowników, którzy dzwonili, że zainstalowali nową wersję Excela i System XL “Ľle działa”. Przepraszałem i prosiłem o informację “w którym miejscu Ľle działa”. To wystarczało, aby poprzez odpowiednie “sztuczki w kodzie programu”, czasami kilkadziesiąt godzin pracy, powstawała nowa wersja, już pracująca normalnie.

Zakładałem optymistycznie (debilizm?), że nowe wersje Office błędy VBA występujące w wersji 95 usuwają. Okazuje się, że nie. W tej chwili, pracując nad kodem programu System XL, który ma obsługiwać tylko wersje Excela 97 do 2003 oraz wersję 2007, stwierdziłem, że “pojawiają się różne cuda”. Jestem pewien, że za pomocą “sztuczek programowych” ominę je, ale próbowałem Microsoft o tych błędach poinformować - nie zostałem zrozumiany (patrz: opis w komunikacie z dn. 06.04.2007)

Dlatego, już ponad miesiąc temu przygotowałem dowód błędów w VBA Excela od wersji 97 wzwyż, wysłałem do Microsoftu. Ponieważ do dzisiaj nie otrzymałem odpowiedzi, chyba mogę każdemu go udostępnić - proszę bardzo: Cuda_excela_od97.xls   
Proszę kliknąć i pobrać - uruchomić, to mały “pliczek”, a pokazuje te zapowiedziane w nazwie cuda. Nie trzeba być “informatykiem”, żeby je zobaczyć (Uwaga, zastrzegamy się, te cuda występują w polskich wersjach Office - nie sprawdzaliśmy na “amerykańskich”).

Kończąc powyższe hamletowskie pytanie, w aspekcie Microsoftu, przytaczam informację z rozsyłanych bezpłatnie wiadomości któregoś z czasopism komputerowych:
Wiadomości z 14 maja 2007
MICROSOFT BĘDZIE DOMAGAŁ SIĘ TANTIEM OD TWÓRCÓW PROGRAMÓW OPEN SOURCE
Według przedstawicieli koncernu określone programy na licencji freeware bądĽ Open Source, w tym system Linux, wykorzystują 235
chronionych prawem autorskim rozwiązań Microsoftu.

A’propos tego, co wyżej: pytanie do Microsoftu: a co z moimi prawami autorskimi ? Prawie dziesięć lat temu wymyśliłem sposób licencjonowania programów Systemu XL, który obecnie jest używany przez Was. Mało tego, podpowiadam, wprowadĽcie w życie mój pomysł do końca: poważnie zmniejszycie koszty produkcji! Otóż, ja od razu zastosowałem prosty manewr - “numer programu” jest losowany i na tej podstawie tworzy się kod jego aktywizacji.
Aha, od razu wyjaśniam, nie zamierzałem tego mojego pomysłu “patentować” - bo moim zdaniem, to tak jakby próbować patentować koło.

Powyższa informacja powinna być wzięta pod uwagę przez władze Unii Europejskiej (a może i Kongresu Amerykańskiego), szczególnie przez komisje przygotowujące zapisy prawa związane z patentami i tantiemami.

Szanowny człowieku, jeżeli jeszcze ten tekst czytasz, uprzejmie informuję, że sam prawdopodobnie przyczyniam się w tej chwili do “debilizacji”. Już wyjaśniam dlaczego. Otóż niedawno wyczytałem, że “coś” wyliczyło, iż w 2006 roku powstało 300 milionów tekstów więcej niż dotychczas ludzkość wytworzyła - cytuję z pamięci. Więc chyba jasne jest moje podejrzenie, że sam biorę czynny udział w debilizacji - przecież dokładam kolejny tekst do puli.

W najbliższym wolnym czasie, postaram się powyższe pytanie odnieść do naszej Polskiej rzeczywistości. Myślę, że powinienem to zrobić dla dzieci moich wnuków i w kontekście przeczytanej gdzieś niedawno notatki Mistrza Ryszarda Kapuścińskiego, cytuję: “Słowa wychodzą z użycia, ponieważ zanikają pojęcia, które te słowa określały, np. honor, czar, itd.”

Ciąg dalszy (czerwiec 2007):

Okazuje się, że powyższy tekst nie jest zrozumiały dla “normalnych” ludzi. Wyjaśnię to inaczej ( z założeniem: ten tekst uzupełni dział KABARET).

Otóż przychodzi człowiek do sklepu papierniczego i prosi o zeszyt 16-sto kartkowy. Sprzedawca odpowiada: nie ma zeszytów 16-sto kartkowych, już się nie produkuje, są w tej samej cenie 100 kartkowe. Czyli teoretycznie nie ma problemu, poza tym, że człowiekowi potrzebne jest tylko 16 kartek, prawda ? Jednak, po zakupie, okazuje się, że w tym nowym zeszycie kartki wypadają o wiele częściej, niż we wcześniej używanych zeszytach.
Odnosząc to do kolejnych wersji systemu Windows i Office - produktów Microsoftu: to jakby wspomniane wyżej zeszyty z coraz większą ilością “wypadających” kartek, czyli błędów w programie. Oczywiste jest, że nowe wersje programów Microsoftu w związku z ogólnym rozwojem technologii informatycznych zawierają wiele nowych możliwości i funkcji poza “ekscytującym wyglądem”, ale okazuje się, że nie mają poprawionych błędów z poprzednich wersji, mało tego, “patrząc od środka” - zmniejszono możliwości panowania użytkownika nad swoim komputerem. Stąd moje tytułowe pytanie!

Wszystko to ma związek z moją aktualną pracą, gdzie obok aktualizacji do “twórczości” naszych “kochanych ustawodawców” i rozwoju Systemu XL, przygotowuję “multimedialny podręcznikiem księgowości i informatyki” - to taki tytuł roboczy.
Ten podręcznik z założenia nie ma tworzyć z ewentualnych czytelników - użytkowników kolejnych księgowych i informatyków. Jego zadaniem ma być proste wyjaśnienie każdemu człowiekowi, co to jest księgowość i co to jest “komputer”. Tak jak nie trzeba umieć obliczyć kiedy i gdzie na kuli ziemskiej będzie następne zaćmienie słońca, wystarczy, żeby każdy człowiek wiedział, że to się da obliczyć i wówczas “mniej się będzie dawał robić w konia”.

Dlatego też tytułowe pytanie “debilizacja czy rozwój” odniosłem na początku do P. Billi Gatesa i Microsoft Corporation. Chcę pocieszyć moich rodaków, tytułowe pytanie dotyczy świata, a nie tylko naszego kraju.

Kiedy to piszę, akurat mija 18 lat, od chwili, gdy pewna piękna pani ogłosiła w telewizji, że w Polsce “skończył się komunizm”. Tak więc czuję się zobowiązany w kontekście powyższych informacji zanotować w kabaretowym stylu i w największym skrócie co następuje:

a/. Na początku “nowej Rzeczpospolitej”, czyli tuż po 1990 roku, jeden z posłów z mównicy sejmowej powiedział; że “rząd rżnie głupa”. No cóż, zobaczyłem na własne oczy, że jest nowa Polska, bo w TV to puścili.

b/. ten poseł sam czasami (do dzisiaj - moim zdaniem) w TV “rżnie głupa”. Osobiście nadal człeka lubię, ale chciałbym wiedzieć, czy to prawda, że wówczas, gdy był posłem, wziął wynagrodzenie (cytuję z pamięci) za napisanie 3 stronicowej “ekspertyzy” cirka biorąc kwotę 10 - krotnej “roboli” rocznej pensji? Ku jasności, podobno wziął tą kasę z “moich podatków”, a nie zapłaciła mu jakaś prywatna firma, bo w takim przypadku nic mi do tego, choćby zapłacili mu milion razy więcej.

c/ powyższy punkt “b”, bardzo mało istotny, gdy wygląda na to, że w przypadku kolejnych rządów Rzeczpospolitej, “rznięcie głupa” stało się codziennością (patrz: KABARET), ale gorszy jest fakt, że w miarę nowych rządów, coraz więcej jest tam ludzi, którzy nie muszą rżnąć głupa - po prostu “bozia” im to dała w swej łaskawości.

d/. W “szeroko pojętych mediach” (gazety, telewizja i internet), istnieje tak zwane pojęcie oglądalności. Moim zdaniem, wygląda na to, że najlepszym sposobem zarabiania “na życie”, gdy nie należy się do “elity” (obojętnie jakiej), jest znalezienie “nowego sposobu debilizacji ludzi”. Elity to kupią, zapłacą, proporcjonalnie do tego, jak “ciemny lud da się tą debilizacją ogłupić”. Proste?

Koniec, takich jak powyższe punkty notatek można by było pisać i pisać. Ten tekst, co by nie powiedzieć, ma główne zadanie: poinformować obecnych i przyszłych użytkowników Systemu XL, że pracujemy intensywnie nad dostosowaniem programu do Visty i Office 2007. Zakładamy optymistycznie, że do końca 2007 roku uda nam się to zrobić. Niestety, uczciwie zapowiadamy, że prawdopodobnie roczna opłata licencyjna na poszczególne moduły Systemu XL wzrośnie o 20-30 %.

dodek żywioł

Powrót


06.04.2007

Najkrócej wyjaśniając:
Od 2008 roku, System XL nie będzie mógł pracować na wersjach Excela 95. Odkładaliśmy tą decyzję przez ostatnich kilka lat. Obecnie, w świetle wejścia Windows Vista i Office 2007 (patrz wyjaśnienia z dnia 06.03.2007 ), nie mamy wyjścia.


Szersze wyjaśnienia:
Decyzję o zaprzestaniu pracy Systemu XL na bazie Excela 95 odkładaliśmy już kila lat z dwóch powodów:
- nie chcieliśmy zmuszać użytkowników do zakupu nowej wersji Office. A do tego, dopóki potrafiliśmy obejść "sztuczkami programowymi" wszelkie problemy wynikające w pracy Systemu XL z nowymi wersjami Excela, nie widzieliśmy potrzeby zaprzestania "obsługi" Excela 95.
- równocześnie, pisząc kod programu w Visual Basic istniejącym w Excelu 95, poznaliśmy wszelkie jego (delikatnie mówiąc) ograniczenia - nauczyliśmy się je omijać (poświęcając na to setki godzin pracy) - czego dowodem jest, że pracuje na wszelkich wersjach Excela od wersji 95 do 2003.

Z początkiem roku 2007, Microsoft wydał nowe wersje Windows Vista i Office 2007, w którego Excelu 2007, System XL nie może pracować, bo ten nowy Excel 2007 nie obsługuje plików dodatków XLA. Jak wyjaśniamy w informacji Windows Vista, Office 2007, a System XL, System XL może pracować na nowej wersji Excela 2007, gdy obok niej zainstalujemy jakąkolwiek starszą jego wersję. Ten fakt pozostawiamy bez komentarza...

Przystępujemy do pracy nad nową wersją Systemu XL. Niestety, gdy Microsoft nie wycofa się z decyzji, że nowe wersje Excela (od 2007 wzwyż) nie będą obsługiwać plików programów XLA, będziemy zmuszeni produkować System XL w dwóch wersjach: dla Excela 1997 - 2003 i dla Excela 2007 - osobno!.
Zastanawiamy się nad tym, ale prawdopodobnie licencje na moduły Systemu XL dla Excela 2007 będą o 20 - 30 % droższe...
Prosimy o zrozumienie. Zgodnie z danymi Statystyki, przed nami ogrom pracy, najprościej tłumacząc, czeka nas "unowocześnienie" ponad 2000 str A4 kodu programu i "narysowanie" od nowa ponad 200 okien obsługi. 

Szczegółowe wyjaśnienia - dla zainteresowanych rozwojem informatyki:
W najbliższym czasie, w ramach przygotowywania Mulimedialnego podręcznika księgowości i informatyki, umieścimy tutaj szerszy opis wyżej opisanego problemu.
W tej chwili, umieszczamy odpowiedĽ z Microsoftu na naszą korespondencję - warto przeczytać - cytuję całość, czyli odpowiedĽ na nasze zapytanie:

Szanowny Panie, 

Zgłoszony przez Pana problem wykracza poza zakres bezpłatnej pomocy technicznej udzielanej przez Centrum Obsługi Klienta Microsoft.

Jeżeli problem nie jest związany z tworzeniem i analizą kodu oraz można go przedstawić w formie kroków do powtórzenia (kilka lini kodu, jeżeli jest to konieczne), problem można zgłosić w ramach pomocy płatnej. 

W załączeniu przesyłam adresy grupy dyskusyjnej, stron internetowych z bazą artykułów technicznych oraz adres strony z opisanymi zasadami wsparcia technicznego dla produktów Microsoft:
http://www.microsoft.com/communities/newsgroups/en-us/default.aspx?query=media+center&dg=microsoft.public.pl.windows&cat=pl_PL_23cf9ef0-716f-4283-a0e3-703f46c65c71&lang=pl&cr=PL&pt=&catlist=&dglist=&ptlist=&exp=&sloc=en-us
http://support.microsoft.com 
http://support.microsoft.com/zasady 

Z poważaniem, 
Imię Nazwisko (były dane odpowioadającego)
Pomoc Techniczna Microsoft dla zarejestrowanych użytkowników 
tel.
(+48) (+22) 594 19 99; 0801 308 801 
e-mail: msinfo@msinfo.pl 

UWAGA!
Odpowiadając na ten list prosimy nie kasować Państwa zdaniem zbędnej treści. 

From: Dodek [mailto:zywiol@kki.pl] 
Posted At: Friday, March 30, 2007 12:39 AM 
Posted To: skrzynka MSINFO 
Conversation: Problem_1 - od początku. 
Subject: 858862-Problem_1 - od początku. 

Witam. 
Dobrze, przedstawię problem jeszcze raz, wg wskazanej przez Was procedury. 
Wcześniejsze zgłoszenie uznajmy za niebyłe. 
>Proszę o podanie: 
>- rodzaju i wersji oprogramowania firmy Microsoft, którego dotyczy pytanie, 
>- identyfikatora produktu (Product ID) 

Dotyczy przede wszystkim produktu Office Excel 20007 ID 89451-302-1695167-66917,oraz, co zaraz niżej wyjaśnię: 
Microsoft Excel dla Windows 95 ID produktu: 36541-025-0004703-00553 
Microsoft Office 2000  Product ID 14604-OEM-0097804-81570 

Dlaczego powyższe (stare?) Wasze produkty przedstawiam, najkrócej wyjaśniając: 
jestem producentem pakietu księgowości firm System XL, który obsługuje wszystkie zagadnienia księgowości małych firm, a jest on oparty na programie Excel. 

Do chwili obecnej, System XL pracuje na wszelkich wersjach Excela od wersji 95 wzwyż. Jak poinformował mnie kilkanaście dni temu jeden z użytkowników Systemu XL, po zakupie komputera z systemem Vista i Officem 2007, System XL przestał działać. 
Skracając wyjaśnienia, mam już specjalnie kupiony komputer z tymi Waszymi nowościami (Vista, Office 2007) - dla dalszej pracy nad Systemem XL. 
Co to System XL wyjaśnia serwis www.systemxl.com, a co zawiera "fizycznie", jest w tabelce: www.systemxl.com/statystyka.htm. 

Przechodząc do opisu problemu, zgodnie z napisaną przez Was procedurą (cytuję): 
>- treści komunikatów informujących o pojawieniu się problemu, 
>- opis problemu: podczas jakiej czynności wystąpił i jakie są jego objawy, 
>- jakie próby rozwiązania problemu zostały podjęte przed skonsultowaniem się z telefoniczną pomocą techniczną 

1. Praca Systemu XL jest oparta na pliku VBA o rozszerzeniu XLA. Chyba nie muszę pisać Wam komunikatów, jakie Excel 2007 wyświetla, gdy "zobaczy" plik XLA. Sprawdziłem, a także użytkownicy Systemu XL, Wasze informacje o "konwerterach VBA" są, delikatnie mówiąc - skąpe... 

To, załóżmy, rozumiem. Pierwszym problemem, który chciałbym rozwiązać, to czy od Excela 2007 w "górę" - pliki XLA nie będą obsługiwane. Prosiłbym o konkretną - zobowiązującą odpowiedĽ. 
Potrzebuję tej informacji dla użytkowników Systemu XL. Informuję, że w tej chwili, użytkownicy stwierdzili (sam to też przetestowałem), wystarczy obok Excela 2007 zainstalować starą wersję Excela - i nadal System XL działa. 

2. Osobiście już podjąłem decyzję, że od 2008 roku System XL nie będzie obsługiwał Excela w wersji 95. Jednak mój drugi problem, związany z wyżej opisanym pkt. 1,  czy będę musiał tworzyć (kompilować - tylko?) osobno wersje na Excela 1997-2003, a osobno od wersji 2007 Excela. 

Pytanie istotne, zwłaszcza, że po rozpoczęciu pracy nad wersją Systemu XL, z "UserForm" wewnątrz VBA, w EXCELU 20007 - program "głupieje" w niektórych 
sytuacjach ( patrz: wyjaśnienia w PS - niżej), a w Excelu 2000, w tych samych miejscach, program "wylatuje w powietrze" - dokładnie spisałem komunikaty (zgodnie z Waszymi zaleceniami): 

Run - time error '2147417848 (80010108)': 
Automation error 
Debbugownie - nie działa 
A Szczegóły - tutaj różnie, ale np. - w skrócie : 
- nieprawidłowa strona w module MSOO9.DLL przy 0177:308d0ea9. 
- nieprawidłowa strona w module VBE6.DLL przy 0177:308e0a2e 
- itd... 

To już pewnie nieistotne, ale na Windows 98, program zgłasza słynny komunikat: "program wykonał nieprawidłową operację..." 
To, w obecnej chwili najważniejsze "moje ?" problemy. Proszę o przeczytanie poniżej zamieszczonego Post Scriptum, gdzie próbuję wyjaśnić, że nie oczekuję jakiś konkretnych od Was odpowiedzi, a raczej działania z Waszej strony, w kontekście pracy programów Microsoftu. 

Włodzimierz Żywioł, Agencja "tomasens". 

PS. 

Jak zapowiadałem wyżej, pragnę wyjaśnić, że proszę o zrozumienie. Pracując nad Systemem XL, opierając go na VBA zawartym w Excelu 95, a który działa normalnie do Excela 2003, spędziłem tysiące godzin, omijając setki Waszych błędów w programie. Nazywałem to "sztuczkami programowymi". 
Rozumiałem , że błędy są wynikiem tego, że programiści pracujący nad "unarodawianiem" Office nie mają wpływu na "kody Ľródłowe" Microsoftu. 
Dlatego też rozumiałem, że np. przy braniu ( w największym skrócie wyjaśniam) liczby z komórki w Polskiej wersji Office, musiałem ją przekształcać na tekst, aby VBA - "działał". 
W okresie tych 10 lat pracy, znalazłem setki błędów programu VBA - omijałem je ciężką pracą. 
Są w nich błędy błahe i poważne. 
Mało tego, niektóre z tych błahych, są raczej humorystyczne, np: klienci dzwonili, że wpisali nr telefonu, a program im to zamienił na datę w formacie "12.kwiec.1960"... 
Inne błędy, poważne, jak widać - "ominąłem"... 
Obecnie, kiedy zacząłem pracować w nowych wersjach Excela - błahy jest np. błąd, że przy obsłudze UserForm, w jego Properties nie da się wpisać w Caption dużej polskiej literki... 
No cóż, osobiście jestem do dyspozycji. Mogę, zauważone błędy zgłaszać. Ale nie na takiej zasadzie, jak powyższe "pisanie". Proszę wybaczyć, brak mi czasu... 

Powrót


Debilizacja prawa, czy tylko gospodarczego i czy tylko polskiego?

Poniższy tekst, to felietonowa próba udowodnienia i pokazania, że twórcy prawa gospodarczego w Polsce po prostu rżną głupa. Bo to, że jest złe, każdy wie, a wszelcy pretendenci do władzy, zwłaszcza przed wyborami, obiecują jego naprawę - od kilkunastu lat. Dla mnie te obietnice przypominają powiedzonko „za komuny”: „włączamy zielone światło dla rolnictwa, od którego rolnikom robi się czerwono przed oczami”.

Od razu uprzedzam, ten tekst będzie stosunkowo długi, dla tzw. normalnych ludzi mało interesujący i nie próbuje odpowiedzieć na zawarte w tytule pytania.
Po prostu, nie znam się na prawie „nie gospodarczym” i innych krajów. Zadaję jednak pytanie w tytule, bo ten tekst powstaje na początku 2009 roku, kiedy na całym świecie panuje „kryzys instytucji finansowych”. No cóż, na podstawie ogólnych informacji o tym kryzysie, moim zdaniem, obywateli Polski można pocieszyć: okazuje się, że nie tylko w Polsce twórcy prawa i jego egzekutorzy rżną głupa.

Przepraszam, że kolejny raz używam pojęcia „rżnąć głupa”. Chodzi mi o to, że takie określenie ok. 20 lat temu usłyszałem w Sejmie RP i bardzo mi się ono spodobało.
Nikogo po nazwisku nie obraża, daje znać słuchaczom – puszcza perskie oko , że używający go rozumie o co chodzi, ale uważa że to już przesada – normalni ludzie aż tacy głupi nie są.

Dlaczego powstał poniższy tekst? Odpowiadam: dla ewentualnych moich praprawnuków. Dwa lata temu napisałem Debilizacja czy rozwój, teraz piszę to. Powiem krótko: rozwój informatyki w celu debilizacji ludzi mnie przeraża, a normalni ludzie – jak od tysięcy lat – nie mają szans z „elitami”.

Przechodząc do meritum, poniższe informacje powstały na podstawie mojej ostatniej zadanej sobie pracy,  związanej z udoskonalaniem modułu
System XLKadry i Płace XL. Gdy w 2002 roku rozpocząłem pracę nad tym modułem, po przeglądnięciu ówczesnych zapisów prawa związanych z tematem średniej chorobowej (o czym niżej), od razu zrozumiałem, że nie da się stworzyć procedury automatycznego obliczania średniej chorobowej pracownika na podstawie zapisów ówczesnego prawa dla każdego, z uwzględnieniem wszelkich możliwych przypadków szczególnych. Dlatego też od razu zaprojektowałem specjalne okno obsługi w programie, przy pomocy którego użytkownik może „ręcznie” obsłużyć wszelkie sytuacje wyjątkowe pracownika.

Obecnie, pomimo wielu zmian prawa w tym temacie, nic na lepsze się nie zmieniło. Poniżej chcę, każdemu czytelnikowi wyjaśnić, który z założenia nie jest księgowym, prawnikiem, czy też np. informatykiem, na czym polega tytułowa debilizacja prawa. Ok ?.

Całość opisywanego problemu związany jest z Ustawą z dnia 25 czerwca 1999 roku o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa. Praktycznie jest to rozdział 8 tej Ustawy (Zasady ustalania podstawy wymiaru zasiłków przysługujących ubezpieczonym będącym pracownikami), który zawiera Art. od nr 36 do 47 (cytowane niżej treści na podstawie ustawy pobranej z serwisu Sejmu RP w dniu 14.01.2009).

Zacznę jednak od artykułu, którym ostatnio zajmował się nawet Trybunał Konstytucyjny RP, cytuję z obowiązującej Ustawy:
Art. 41.
1. Przy ustalaniu podstawy wymiaru zasiłku chorobowego nie uwzględnia się składników wynagrodzenia, jeżeli postanowienia układów zbiorowych pracy lub przepisy o wynagradzaniu nie przewidują zmniejszania ich za okres pobierania zasiłku.
ust. 1 rozumiany w taki sposób, że w podstawie wymiaru zasiłku chorobowego nie uwzględnia się wypłaconych pracownikowi, w okresie przyjętym do jej ustalenia, składników wynagrodzenia, od których pracownik ten uiścił składkę na ubezpieczenie chorobowe, a które nie są mu wypłacane w okresie pobierania wynagrodzenia za czas niezdolności do pracy wskutek choroby albo zasiłku chorobowego - niezgodny z Konstytucją - wyrok TK (Dz.U. z 2008 r. Nr 119, poz. 771)


Jak widać, artykuł zawiera wyrok Trybunału. Nie będę analizował treści tego artykułu, bo od czasu tego wyroku ukazało się wiele interpretacji, jak należy rozumieć ten wyrok i co jego autorzy mieli na myśli. Przytaczam jego treść, aby każdy mógł zrozumieć, na czym polega "złożoność" prawa. No cóż, z takimi zapisami prawa normalny człowiek nic nie może zrobić. Przecież już 500 lat temu poeta w jednym ze swych utworów napisał: „na początek zabijmy wszystkich prawników".

Zanim przejdę do zapowiedzianej analizy treści kilku artykułów, muszę przedstawić następujące fakty z obowiązujących interpretacji prawa gospodarczego w Polsce:

1.      Ustawodawcy w zakresie wypłaty pracownikowi za czas jego choroby (obowiązkowe ubezpieczenie chorobowe) przewidują dwie sytuacje:

a/. do 32 (było 35) dnia choroby pracownika w roku, nazywa się to wynagrodzeniem chorobowym, a koszty tych wypłat obciążają pracodawcę. Ja to nazywam „podatkiem losowym” pracodawców.

 

b/. od 33 dnia choroby w roku nazywa się to zasiłkiem chorobowym i wypłaty te obciążają ZUS.

             

Szczegółowo ten temat opisałem w 2002 roku w opracowaniu: "Przekręt prawny ZUS, czy cwaniactwo ustawodawców”.

2.      Jednocześnie ustawodawca dzieli firmy w Polsce na dwa rodzaje (między innymi podziałami) :

 

a/ zatrudniające powyżej 20 etatów; wówczas taka firma ma prawo wypłacać zasiłki chorobowe pracowników, odliczając te koszty w comiesięcznym rozliczeniu firmy z ZUSem.

 

b/ pozostałe firmy (zatrudniające do 20 etatów) nie mogą wypłacać pracownikom zasiłku chorobowego. Muszą dostarczyć odpowiednie dane do ZUS, na podstawie których obliczana jest kwota zasiłku chorobowego pracownika.

Jak widać, tylko małe firmy są w tej „kłopotliwej” sytuacji, muszą w przypadku choroby pracownika powyżej 32 dnia w roku konfrontować swoje wyliczenia średniej chorobowej z obliczeniami wykonywanymi przez ZUS.

Najogólniej wyjaśniając problem średniej chorobowej wygląda następująco: prawo mówi (bez przypadków "szczególnych"?), że pracownikowi za każdy dzień choroby (nawet za niedzielę) przysługuje 80% wynagrodzenia dziennego, obliczonego na podstawie średniego wynagrodzenia miesiąca z ostatnich 12 miesięcy, dzieląc je przez 30 dni

Niby proste jak drut, schody zaczynają się, gdy istniejące zapisy prawa w tym temacie, trzeba zinterpretować i  przetworzyć je na procedurę programu komputerowego.
W pomocy kontekstowej programu, szczegółowo przedstawiam analizy poszczególnych artykułów i ich moje interpretacje, czyli jak konkretnie pracuje procedura programu, w poszczególnych przypadkach, przy obliczaniu średniej chorobowej.

Ten tekst ma inne zadanie. Przechodząc do omówienia kilki treści artykułów ustawy, muszę zacząć już od:
Art. 3.
Użyte w ustawie określenia oznaczają:
....
3) wynagrodzenie – przychód pracownika stanowiący podstawę wymiaru składek na ubezpieczenie chorobowe, po odliczeniu potrąconych przez pracodawcę składek na ubezpieczenie emerytalne, rentowe oraz ubezpieczenie chorobowe;

Już tutaj, moim zdaniem jest błąd słowny w zapisie ustawy, powinno być:
3) wynagrodzenie – przychód pracownika stanowiący podstawę wymiaru składek na ubezpieczenie zdrowotne...

To jednak mało istotne przejęzyczenie, przechodząc do poważniejszych problemów:
Art. 37.
1. Jeżeli niezdolność do pracy powstała przed upływem pełnego miesiąca kalendarzowego ubezpieczenia chorobowego, podstawę wymiaru zasiłku chorobowego stanowi wynagrodzenie, które ubezpieczony będący pracownikiem osiągnąłby, gdyby pracował pełny miesiąc kalendarzowy.
2. W przypadku, o którym mowa w ust. 1, podstawę wymiaru zasiłku chorobowego stanowi:
1) wynagrodzenie miesięczne określone w umowie o pracę lub w innym akcie, na podstawie którego powstał stosunek pracy, jeżeli wynagrodzenie przysługuje w stałej miesięcznej wysokości;
2) wynagrodzenie miesięczne obliczone przez podzielenie wynagrodzenia osiągniętego za przepracowane dni robocze przez liczbę dni przepracowanych i pomnożenie przez liczbę dni, które ubezpieczony będący pracownikiem był obowiązany przepracować w tym miesiącu, jeżeli przepracował choćby 1 dzień;
3) kwota zmiennych składników wynagrodzenia w przeciętnej miesięcznej wysokości, wypłacona za miesiąc, w którym powstała niezdolność do pracy, pracownikom zatrudnionym na takim samym lub podobnym stanowisku pracy u pracodawcy, u którego przysługuje zasiłek chorobowy, jeżeli ubezpieczony będący pracownikiem nie osiągnął żadnego wynagrodzenia.


Jak widać, ustawodawca określa tutaj, jak liczyć średnią chorobową nowo zatrudnionego pracownika, jeżeli zachorował w miesiącu zatrudnienia. Ust.1 artykułu dokładnie i jasno definiuje problem. Niestety, ustawodawca dodaje Ust.2 artykułu, gdzie określa trzy różne możliwości obliczania średniej. To typowe prawnicze „rżnięcie głupa”. Dlaczego tak sądzę, już wyjaśniam – najkrócej jak mogę:
- pkt.1 ust.2 - to przecież to samo, co w Ust.1, więc po co ten punkt?
- pkt.2 ust.2 - to także to samo, co w Ust.1 wynika z podstaw matematyki. Chyba, że ustawodawcy chodzi np. o pracowników, których wynagrodzenie określone jest w kwocie na godzinę pracy. Wówczas, zgodnie z treścią tego punktu, można przewidzieć następującą sytuację: szczęście by miał pracownik, który po przyjęciu do pracy, w pierwszy dzień pracował z nadgodzinami, a potem zachorował. W zależności od nadpracowanych godzin, mógłby za "wynagrodzenie chorobowe" nieĽle w tym miesiącu zarobić. Prawda?

Problem w tym, że gdy to dotyczy pracownika nowo zatrudnionego, który w tym roku jeszcze nie chorował, ten dobry zarobek, to koszty pracodawcy. Jak taką sytuację interpretować w świetle treści Ust.1 tego artykułu? A inne pytanie, w tym przypadku: załóżmy, że pracownik został przyjęty do pracy w lipcu, a w poprzedniej pracy chorował już 32 dni, czy należny zasiłek ZUS wyliczyłby wg treści tego punktu, czy wg treści Ust.1 ?

Pomijając próbę odpowiedzi na te pytania, do treści tego punktu, odnoszą się inne artykuły ustawy – patrz wyjaśnienia niżej.

-pkt.3 Ust.2 – to treść dająca „niezliczoną” możliwość interpretacji, a kto ma rozstrzygnąć, jak się ona ma do treści ust.1 artykułu? To pytanie mało ważne w kontekście próby ujęcia treści tego punktu w programie komputerowym. Najkrócej wyjaśniając: proszę o zrozumienie, uwzględnienie zapisu "na takim samym lub podobnym stanowisku pracy u pracodawcy"  nie jest możliwe w programie komputerowym, bez wprowadzenia odpowiedniego wskaĽnika i odpowiedniej kwoty dla każdego pracownika. No cóż, niestety ustawodawcy tego jakby nie rozumieli, sam widziałem w ustawie o ZUS listę stanowisk w górnictwie zawierającą ponad sto pozycji. I nie jest problemem wprowadzenie nawet takiej listy, problem jakiej listy stanowisk? Humorystycznie (z szowinizmem) wyjaśniając, u mnie w firmie, gdybym zatrudniał sekretarki byłyby trzy stanowiska sekretarek: młoda, stara i dobra. Ten durny dowcip, to najprostsze moje wyjaśnienie, że nie może istnieć jakaś "lista stanowisk" i może ustawodawcy to w przyszłości zrozumieją?

Do tego, uwzględniając fakt, że treść tego artykułu dotyczy pracownika nowo zatrudnionego, ten punkt daje możliwość różnego traktowania pracownika, przez obliczającego jego wynagrodzenie, gdy go lubi, może uwzględnić treść ” na takim samym lub podobnym stanowisku pracy u pracodawcy”  lub nie.

Przechodząc do następnego artykułu:
Art. 38.
1. Przeciętne miesięczne wynagrodzenie stanowiące podstawę wymiaru zasiłku chorobowego ustala się przez podzielenie wynagrodzenia osiągniętego przez ubezpieczonego będącego pracownikiem za okres, o którym mowa w art. 36 ust. 1 i 2, przez liczbę miesięcy, w których wynagrodzenie to zostało osiągnięte.
2. Jeżeli w okresie, o którym mowa w ust. 1, ubezpieczony będący pracownikiem nie osiągnął wynagrodzenia wskutek nieobecności w pracy z przyczyn usprawiedliwionych, przy ustalaniu podstawy wymiaru zasiłku chorobowego:
1) wyłącza się wynagrodzenie za miesiące, w których przepracował mniej niż połowę obowiązującego go czasu pracy;
2) przyjmuje się, po uzupełnieniu według zasad określonych w art. 37 ust. 2, wynagrodzenie z miesięcy, w których ubezpieczony będący pracownikiem przepracował co najmniej połowę obowiązującego go czasu pracy.
3. Jeżeli w okresie, o którym mowa w ust. 1, ubezpieczony będący pracownikiem w każdym miesiącu z przyczyn usprawiedliwionych wykonywał pracę przez mniej niż połowę obowiązującego go czasu pracy, przy ustalaniu podstawy wymiaru zasiłku chorobowego przyjmuje się wynagrodzenie za wszystkie miesiące po uzupełnieniu według zasad określonych w art. 37 ust. 2.

Powyższa treść Art.38, to kolejny typowy przykład jakości polskiego prawa gospodarczego. Otóż, treść ust.1 Art.38 jest niby konkretna: przeciętne miesięczne wynagrodzenie, to kwota sumy wynagrodzenia z określonych miesięcy podzielona przez ilość tych miesięcy. Jasne!.

Problem pierwszy jednak robi treść następującego artykułu:
Art. 43.
Podstawy wymiaru zasiłku nie ustala się na nowo, jeżeli między okresami pobierania zasiłków zarówno tego samego rodzaju, jak i innego rodzaju nie było przerwy albo przerwa była krótsza niż 3 miesiące kalendarzowe.


Nigdzie w treści ustawy nie jest wyjaśnione jak ten artykuł zinterpretować. Łatwo sobie wyobrazić sytuację, że nowo przyjęty do pracy pracownik, w drugim miesiącu pracy idzie na chorobowe. Następnie, co trzeci miesiąc mu się to zdarza, a równocześnie w pracy zdobywa premie, pracuje w płatnych nadgodzinach, itd. W takim przypadku, stosując zapis Art.43, pracownik ten by ciągle miał rozliczane wynagrodzenie- zasiłek chorobowy wg kwoty wynagrodzenia miesięcznego w pierwszym miesiącu zatrudnienia.

Następny problem, to treść ust.2 z jego 2 punktami i ust.3 cytowanego wyżej Art.38. Jak widać, ustawodawca określa, jak liczyć wynagrodzenie miesiąca pracownika, gdy on "
nie osiągnął wynagrodzenia wskutek nieobecności w pracy z przyczyn usprawiedliwionych".

Niestety, te treści dowodzą, że ustawodawcy tworzący te zapisy prawa wyobrażają sobie, że przygotowujący listy płac w firmach używają jeszcze "gęsiego pióra, kałamarza i suszki". Ponadto, łatwo zauważyć, że twórcy treści tych punktów, nie rozumieją podstaw arytmetyki, aby nie obrażać słowa matematyka. Nie chcę tutaj więcej nudzić i przedstawiać szczegółową analizę i konieczną interpretacje tych zapisów, tak jak to opisałem w pomocy kontekstowej programu Kadry i Płace XL.

Tutaj wyjaśnię to na najprostszym przykładzie, uwzględniając fakt, że treści pkt.2 ust.2 i ust.3 art.38 odnoszą się do treści: „
po uzupełnieniu według zasad określonych w art. 37 ust. 2 a pkt.1 odnosi się do: "mniej niż połowę obowiązującego go czasu pracy" ,komu to, do cholery, potrzebne na początku XXI wieku, kiedy prawie 30 lat temu komputer został wybrany „człowiekiem roku”.

A więc, dla przykładu, jest pracownik o wynagrodzeniu miesięcznym 1000 zł, a przykładowy miesiąc ma 20 dni roboczych. Czyli łatwo obliczyć: na jeden dzień zarabia 1000/20 = 50 zł.
Zgodnie z treścią cytowanego wyżej Art. 37 ust.2 można obliczyć:
1.      Gdy pracownik pracował w tym miesiącu 5 dni ("
mniej niż połowę) – zarobił 5 x 50 = 250 zł. Czyli 250zł podzielone przez 5 dni i pomnożone przez 20 dni tego miesiąca, wychodzi 1000 zł.
2.      Gdy pracownik pracował w tym miesiącu 15 dni (czyli "
co najmniej połowę) – zarobił 15 x 50 = 750 zł. Czyli 750zł podzielone przez 15 dni i pomnożone przez 20 dni tego miesiąca, wychodzi 1000 zł.

Jak widać, wynik w przykładzie ten sam. Czyżby naprawdę ustawodawcom chodziło w pkt.1 ust.2 Art.38 o wspomniane wyżej pojęcie: "gęsie pióro, kałamarz i suszka"?

Kończąc te analizy, mam nadzieję, że wyjaśniłem tytuł powyższych treści: Debilizacja prawa…
Najgorsze jest to, że w polskim prawie takich zapisów prawa jest tysiące…
Osobiście uważam, że kontrowersyjny ostatnio IPN (Instytut Pamięci Narodowej), powinien w połowie swojej pracy (czytaj: funduszy) przeznaczyć na odkrycie konkretnych – po nazwisku, osób, które takie prawo tworzą. Przecież tak tworzone prawo, to jawny – użyję starego słowa – sabotaż polskiej gospodarki.

Z drugiej strony patrząc, z kolei ja nie chcąc rżnąć głupa, mogę to wszystko zrozumieć, tłumacząc to, że to tylko rozszerzenie pomysłu z filmu nakręconego ponad 100 lat temu: w nim właściciel zakładu szklarskiego zatrudniał łobuzów, aby tłukli szyby wystawowe. W ten sposób nakręcał koniunkturę na swe usługi. Czyli wszystko jasne, prawda?

dodek żywioł (07.05.2009)

 

Powrót